Menu serwisu
Polecamy linkiŻyj tak, jakby to była ostatnia chwila
Sobotnia katastrofa poruszyła sumienia. W sposób szokujący przekonaliśmy się, jak kruche jest nasze życie. Obiecujemy sobie, że będziemy lepszymi ludźmi. Podobnie było po śmierci Jana Pawła II. Czy tym razem nam się uda? - Nie staniemy się nagle aniołami,
katastrofa będzie jak taki kamień w bucie, który będzie nas odtąd uwierać, gdy zechcemy kopnąć drugiego człowieka - mówi teolog dr Jarosław Makowski.
Michał Stangret: Polacy pogrążyli się w największej traumie ostatnich dziesięcioleci. Te emocje, które w nas tkwią, to zupełnie inny zbiorowy żal niż po śmierci Jana Pawła II.
Jarosław Makowski: - Porównania narzucają się w sposób oczywisty, bo w obu sytuacjach mieliśmy do czynienia ze śmiercią. Jednak w przypadku papieża byliśmy oswajani z jego chorobą i w końcu - gdy śmierć przyszła - mogliśmy ją sobie zracjonalizować, bo każdy stary człowiek w końcu musi umrzeć. Tymczasem teraz śmierć przyszła jak złodziej, uderzyła w nas zupełnie niespodziewanie, wprawiając w całkowite osłupienie, zabierając naraz tak wielu, i to akurat w takim, a nie innym, symbolicznym dla Polaków miejscu i w takich okolicznościach. Wszyscy próbujemy tę tragedię w jakiś sposób sobie zracjonalizować i szukamy pytania o sens tego, co się stało.
I do jakich wniosków dochodzimy?
- Z jednej strony w głowach kołacze nam się katyńska symbolika, z drugiej czekamy na konkretne wyniki śledztwa. Ale te technikalia, choć bardzo istotne, w wymiarze duchowym są teraz bez znaczenia. Nie zmienią tego, co już zaczęło się dziać w naszych sercach, bo nie odpowiedzą na pytanie o sens bezprecedensowej śmierci. Zostaniemy - jak stoimy dziś - z bezradnie rozłożonymi rękami, bo całe to wydarzenie z racjonalnego punktu widzenia sensu nie ma i nie sposób nam go będzie znaleźć w racjonalnych wytłumaczeniach. Właśnie dlatego uważam, że - jak nigdy dotąd - istnieje szansa byśmy my, wszyscy Polacy, którzy dziś wspólnie przeżywamy zbiorowa traumę, ten sens odnaleźli gdzie indziej.
Gdzie?
- Wierzący przystanęli w modlitwie, niewierzący w skupieniu. Taki jest sens okresu żałoby. Francuski filozof Jacques Derrida powiedziałby, że teraz w każdym z nas ona pracuje. To oznacza, że każdy jakoś na swój sposób przetrawia to, co się stało. Na razie wspólnie przeżywana żałoba na niespotykaną skalę cementuje nas jako wspólnotę. Liczne piątkowe małostkowe spory już w sobotę stały się głupie, bezcelowe. Dziś w większym niż przed sobotą stopniu dostrzegamy bezsens niepotrzebnego codziennego kopania się po kostkach.
Dziś, kiedy jechałem do pracy, kierowcy na siebie nie trąbili, nie wyprzedali się, sąsiedzi mówili sobie dzień dobry. Aż się ciśnie na usta pytanie: wrócimy do normy?
- Z pewnością im więcej minie od tragedii czasu, tym bardziej będziemy wracać do starych przyzwyczajeń. Ale ten świat nie będzie już taki sam, jak przed sobotą. Dziś nasza wrażliwość jest większa. Ta katastrofa najmocniej jak to tylko możliwe pokazała niesamowitą kruchość naszego życia. Nie twierdzę, że teraz nagle staniemy się aniołami, ale z drugiej strony nie sądzę, by to, co się stało, mogło spłynąć po nas jak woda po gęsi. I nawet gdy zrobimy coś złego, to coś w nas drgnie, chętniej przeprosimy.
To realne, że moglibyśmy się stać po prostu lepszymi ludźmi, nie tylko na te kilka dni?
- Sobotnia katastrofa będzie jak kamień w bucie, który będzie nas uwierać, gdy zechcemy kopnąć drugiego człowieka. Wielu z nas go odczuje. Będzie przypominał, by żyć tak, jakby każda chwila była tą ostatnią.
Źródło: Dziennik Metro
www.mojawyspa.co.uk
Autor:
powrót
zaspół redakcyjny
kontakt: contact@bradford24.pl
© 2001-2010 Bradford24.pl - Bradford praca, Anglia praca, Leeds praca, Leeds, Bradford, Job Bradford, Job Leeds, www.leeds24.pl EMD 2SHEEP Haft Krzyżykowy Art Craft
Wykonanie: Laapmedia.com |
Monitoring:
STRONA GŁÓWNA



























